Kilka dni temu pojawiły się na blogu wskazówki jak najlepiej przygotować domowe pączki. Dziś przygotowałam przepis z użyciem ich i wyszły jedne z lepszych pączków jakie do tej pory jadłam. Delikatne i co dziwne nawet kolejnego dnia takie pozostały. Polecam, zanotujcie sobie przepis!

Składniki

Zaczyn

  • 25g świeżych drożdży
  • 1 czubata łyżka mąki
  • 1 łyżka cukru
  • 1/4 szklanki mleka

Ciasto właściwe

  • 300g mąki pszennej, użyłam typ 650
  • 25g cukru
  • 4 żółtka
  • 1/2 szklanki mleka
  • 75g masła
  • 1/4 łyżeczki soli
  • starta skórka z 1 cytryny
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub ziarna z 1/2 laski wanilii
  • 1/2 kieliszka spirytusu, opcjonalnie
  • marmolada lub konfitura
  • 1 l oleju słonecznikowego, do smażenia

Przygotowanie

  1. Zaczyn. Mleko lekko podgrzewamy, ma być ciepłe. Cukier, mąkę i drożdże zalewamy mlekiem. Dokładnie mieszamy, posypujemy warstwą mąki i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Użyłam miski z ciepłą wodą. Do środka wstawiłam zaczyn i po ok. 30 minutach był pięknie wyrośnięty i gotowy.
  2. Żółtka ucieramy z cukrem i wanilią. Pozostałe mleko lekko podgrzewamy i dodajemy do niego sól, aby się rozpuściła.
  3. Do dużej miski wsypujemy przesianą mąkę, zaczyn, utarte żółtka, skórkę z cytryny i mleko. Wyrabiamy ciasto ok. 6 minut. Następnie dodajemy rozpuszczone (może być ciepłe) masło i spirytus. Wyrabiamy ponownie ciasto ok. 6–8 minut. Powinno odstawać od ręki. Możemy też wyrobić je mikserem. Ciasto wyjdzie niezbyt gęste, lśniące i elastyczne. Przykrywamy je i odstawiamy do wyrastania na ok. 1 godzinę.
  4. Po tym czasie ciasto powinno ładnie wyrosnąć. Przekładamy je na blat, wyrabiamy i odważamy pączki. Polecam ważyć po 45g, nie są wtedy za duże i łatwiej je smażyć. Kęs ciasta rozpłaszczamy, nakładamy do środka 0,5 łyżeczki marmolady i dokładnie zlepiamy pączka. Formujemy kulkę i odkładamy zlepieniem do dołu, na posypaną mąką stolnicę lub deskę.
  5. Uformowane pączki lekko spłaszczamy i odstawiamy do wyrośnięcia. Gdy wyrosną dwukrotnie, smażymy je partiami na rozgrzanym oleju, w płytkim i szerokim rondlu. Pączki powinny swobodnie pływać w tłuszczu i nie stykać się. Gdy pączki od dołu się zrumienią przekręcamy je ostrożnie patyczkiem (używam do tego pałeczek). Smażymy z drugiej strony. Góra pączków może być ciemniejsza od spodu, gdyż będziemy ją polewać lukrem lub posypywać cukrem pudrem.
  6. Usmażone pączki osączamy z tłuszczu np. na ręczniku papierowym. Jeszcze ciepłe lukrujemy lub posypujemy cukrem pudrem. Odstawiamy, aby dobrze ostygły. Smacznego!

Podsumowanie

Inspiracją do tego przepisu były wskazówki które zebrałam w poście: „Ciasto na pączki – rady i wskazówki” oraz przepis na „Pączki warszawskie, znakomite”. Ponieważ chciałam zastosować większość wskazówek, przepis musiałam lekko zmodyfikować. W efekcie końcowym uzyskałam inny, bardzo dobry przepis. Przyznam szczerze, że oryginalnego próbować nie zamierzam, jak dla mnie wydaje się zbyt słodki i przesadzony, iście staropolski :)

Co zmieniłam?

Zmniejszyłam ilość cukru do 25g plus 1 łyżka, zamieniłam śmietankę słodką (kremówkę) na mleko 1,5%. Jak sami widzicie, ciasto było by bardzo słodkie, a wcale takie nie musi być. Zwykle i tak polewamy pączki słodkim lukrem lub posypujemy cukrem pudrem. Co jeszcze? Drożdże z 30g na 25g i na koniec mąkę. Zwiększyłam ilość mąki z 250g na 300g. Przed zmianą ciasto wyszło jednak zbyt luźne.

Oczywiście pączki smażyłam na oleju słonecznikowy a nie na smalcu, również bardziej współcześnie, ale tak właśnie wolę.

Co otrzymałam?

Pyszne pączki i tu nie żartuję. O ile we wskazówkach napisałam, że dobrze przygotowane i usmażone pączki powinny mieć białą obwódkę, wtedy są lepsze to teraz chyba zmienię zdanie. Wcale tak nie musi być. Moje pączki takowej obwódki nie miały, może dlatego, że były nie za duże, dosyć ciężkie (przez marmoladę) i podczas smażenia były bardziej przez to zanurzone w oleju. Tak przypuszczam. Jednak mimo braku tej obwódki pączki są rewelacyjne, bardzo delikatne, mięciutkie i pachnące. Zwykle gdy kupowałam pączki, kolejnego dnia były już nie zjadliwe, twarde i zwyczajnie czerstwe. Tak właśnie bywa z ciastem drożdżowym. W tym przypadku jest inaczej. Kolejnego dnia pączki były ciągle mięciutkie i dobre, dlatego zliczam je do ulubionych!

Źródło: „W staropolskiej kuchni” – przepis na „Pączki warszawskie (znakomite!)”. Przepis został zmodyfikowany, a pączki przygotowałam z połowy porcji i taką podałam recepturę.

Pączki możemy też zwijać bez nadzienia, a dodać je po usmażeniu. Wtedy będziemy potrzebować rękawa cukierniczego i cienkiej okrągłej końcówki. Pączki powinny być jeszcze ciepłe podczas takiego nadziewania.

Do nadzienia używamy ulubionej konfitury, marmolady lub np. budyniu.